A Travellerspoint blog

This blog is published chronologically. Go straight to the most recent post.

welcome to Indonesia!

Medan and on the way to lake Toba

semi-overcast 27 °C
View Indonesia & Malaysia on joxa's travel map.

After some change of plans we took a plane from Kuala Lumpur to Medan. We arrived late at night and were greeted in Indonesia by a bunch of dodgy taxi drivers offering us a lift. Determined to find a bus we proceeded outside and after some broken communication we got on the bus, hoping that it would take us to the Medan city, 40km from the airport. Getting on the bus was a challenge as people were fighting with each other to get in! On the bus we drew everybody's attention. We managed to communicate where we were heading and it seemed to be rather complicated as we saw concerned faces of fellow passengers. Music was blasting Very loudly. As we approached the city some people decided to help us and explained options of getting to the hotel district. This was great and with no problems we found ourselves place to sleep. In the morning we decided to go for a walk. First impressions of Indonesia - chaos, noise, big poverty. Crossing roads was a near death experience, traffic hard to describe, children living on the streets... many people everywhere, all wanting to speak with us, all welcoming and offering help!  Curious to know who we are to the point of starting a chat on the crossroads! This continued all the way through to us getting on the bus to Lake Toba where we wanted to visit eco village in the remote countryside and learn about local community in exchange of our help around the project. Our bus journey was long (100km in 6hours), smoky (people smoke everywhere and a lot!), musical (radio blasting and then busker providing live music!) And very very scary! Traffic in Sumatra is theoretically left sided but in reality goes in all directions! With people, chicken, buffalos, and constant horning complimenting it! Roads are narrow, damaged and incomplete. Arriving safely was a relief and we even found a right boat to take us to the village with help of locals. We then waited... 5 hours before it departed! No schedules in operation here:-)

Indonezja to zupelnie inny swiat. Wiedzielismy to juz pare sekund po opuszczeniu lotniska, kiedy to podejrzani taksowkarze otoczyli nas i paktycznie odprowadzili do przystanku autobusowego.  Po kilku minutach czekania i paru probach komunikacji zostalismy wepchnieci do autobusu wraz z grupa bijacych sie o miejsca ludzi. Z nadzieja, ze jedziemy w dobrym kierunku ogladalismy nocne krajobrazy przy dzwiekach bardzo glosnej indonezyjskiej muzyki folkowej. Wzbudzilismy powszechne zainteresowanie pasazerow. Dowiedziawszy sie gdzie chcemy jechac, popadli w smutek, co nas nieco wystraszylo. Na szczescie przed samym koncem naszej drogi kilka osob wytlumaczylo nam jak dojsc lub dojechac do hotelowej dzielnicy w Medanie. Chcwile pozniej, zalogowani w hotelu zjedlismy nasz pierwszy indonezyjski posilek - smazony ryz z jajem sadzonym i czipsami, oczywiscie pikantny i jak sie pozniej okaze przynajmniej raz dziennie konsumowany podzcas reszty naszego pobytu... nastepnego dnia rano wyruszylismy na spacer. Pierwsze wrazenia - chaos, tlok, halas i bieda. Mnoswto ludzi, ktorzy witali nas caly czas, ciekawi skad jestesmy probowali rozpoczac rozmowe wszedzie, wliczywszy skrzyzowania drog! Przechodzenie przez te ostatnie zawsze z dusza na ramieniu! Kolejny dzien to wyprawa autobusem do jeziora Toba gdzie postanowilismy odwiedzic eco projekt w odludnej wsi. W zamian za nasza pomoc, zaoferowano nam mozliwosc mieszkania z lokalna spolecznoscia i w ten sposob poznania zycia i kultury lokalnych ludzi. Jazda autobusem byla: 1. Dluga (100km w 6 godzin), zadymiona (ludzie pala.wszedzie i duzo), umuzykalniona (radio na caly regulator a pozniej zebrzacy muzyk spiewajacy na zywo) oraz pelna leku! Ruch lewostronny to tylko teoria. W praktyce jest to ruch wielostronny na niewykonczonych waskich drogach i przy akompaniamencie ciaglych klaksonow. Nie wspominajac o kurczakach, krowach i ludziach przebiegajacych przez droge! Odetchnelismy z uoga dotarlszy calo do portu, gdzie w miare szybko odnalezlismy lodz wiodaca do naszego celu. Oczywiscie brak rozkladu jazdy. Lodz odcumowala 5 godzin pozniej...

Cambiamos nuestros planes y decidimos ir en avion desde K.L. A Medan. Llegamos de noche a indonesia y fuimos recividos por una banda de taxistas chungos. Conseguimos buscar nuestro autobus y tuvimos que luchar un poco ya que todo el mundo queria entrar a empujones. Atrajimos bastante la atencion y conseguimos comunicar nuestro destino a la gente. Nos indicaron cual era nuestra "parada" y unos senores muy amables nos ayudaron a buscar nuestro hostel. Las primeras impresiones de indonesia fueron: pobreza, ruido y caos. El trafico en Medan era horrible y cruzar la carretera era un peligro mortal. Encontramos mucha pobreza con gente y ninos durmiendo en aceras rotas. Habia un monton de gente en la calle y muchos de ellos querian hablar con nosotros. Nuestro viaje al lago Toba fue largo, 100 km en 6 horas. Con gente fumando dentro del autobus, la musica a tope y conduccion temeraria. Llegar sanos y salvos fue una azana y fuimos al bote a esperar 5 horas. En Indonesia no respetan mucho los horarios.

Medan, grand mosque

Medan, grand mosque

Dress code was strict to go inside the mosque

Dress code was strict to go inside the mosque

Medan Mosque

Medan Mosque

Mosque tower

Mosque tower

Sultan's palace

Sultan's palace

Sultan's palace

Sultan's palace

Street in Medan

Street in Medan

Medan

Medan

Some videos

http://youtu.be/qcfsib4T9BU

http://youtu.be/LEQF5IEZ_vI

Posted by joxa 04:52 Archived in Indonesia Comments (0)

Lake Toba

Rural volunteering

semi-overcast 25 °C
View Indonesia on joxa's travel map.

Finally we arrived to the little village that consisted of 5 houses called Sillimalombu, on the Southern side of the island Samosir. Our rural volunteering adventure was interesting on many levels. We led an even simpler than usually lifestyle and worked hard around the house and the farm, still under construction. Our hosts were pretty impulsive so the atmosphere of our time there was unpredictable and each day was different and full of surprises. Aside the village life and encounters with isolated community of Samosir, we experienced life on the boat which our hosts decided to promote during Lake Toba festival. Some days we were tourists, then crew on the boat, then cooks and babysitters to then resume our farming role on our return to the village. Many people passed by the boat including a highly respected shaman believed to posses ability to influence the weather and predict future. He saw our forthcoming travells as clear but advised to be carefull in 7 months time, otherwise sickness will occur. The cultural side of the festival did fulfill our senses, maybe apart from the buffalo sacrifice ceremony we walked into and escaped from! The Batak culture predominates the region and is a fascinating combination of Christian, mystical and mountainous influences... words of politeness dont exist in the local language and emotions different than anger are expressed through music only.. the final days spent in the village were hard from the basic needs point of view - e.g. noisy pigs in the night, rather monotonous and not too content food but interesting as more volunteers joined in. Sumatra so far is all about people and social contacts.. we managed to resist the temptations of social life though - including jungle drink tuak (palm wine directly collected from the palm) and cheap cigarettes smoked everywhere...

W koncu udalo nam sie doplynac do Sillimalombu, wsi zlozonej z pieciu domow na poludniowym krancu wyspy Samosir. Nasi gospodarze - Ratna,.ktorej ojciec byl krolem powyzszej wsi oraz jej niemiecki maz Thomas okazali sie miec impulsywne charaktery i glowy pelne pomyslow, ktore nie zawsze prowadzily do konstruktywnych dzialan. Stad, kazdy dzien byl inny od poprzedniego i pelen przygod i nasze role.zmienialy sie wraz z biegiem wydarzen. Bylismy ogrodnikami, kucharzami, elektrykami, opiekunami oraz...czescia zalogi na statku! Na tym ostatnim spedzilismy tydzien podczas kulturalnego festiwalu, gdzie pomagalismy tenze statek promowac. Wiele osob znalazlo sie na jego pokladzie, wliczywszy znanego szamana, ktory wedlug wierzen lokalnych ludzi, potrafi wplywac na pogode oraz przepowiadac przyszlosc. Dowiedzielismy sie, ze nasza podroz jest 'czysta', ale za 7 miesiecy musimy uwazac na nasze zdrowie, w przeciwnym razie pojawi sie powazna choroba. Sam festiwal byl pokarmem dla duszy, pelnym koncertow i przedstawien. Moze poza ceremonia poswiecania krowy, na ktorej przypadkiem sie znalezlismy i z ktorej ucieklismy! Kultura Batak, ktora dominuje rejon jest polaczeniem chrzescijanstwa, mistycznych wierzen i animalizmu. Zwroty grzecznosciowe  nie istnieja w lokalnym jezyku a emocje, poza zloscia, wyrazane sa wylacznie poprzez muzyke...Powrot na wies.byl trudny, gdyz halasliwe swinie mieszkajace pod naszym pokojem nie dawaly spac a jedzenie bylo malo urozmaicone (glownie karp i ryz...). Jednoczesnie nasz czas byl przyjemny i ciekawy wraz z pojawieniem sie kolejnych wolontariuszy. Sumatra dotychczas wiaze sie z ciaglym kontaktem z ludzmi. Udalo nam sie nie zlamac i nie skosztowalismy tuaku, czyli palmowego wina, ktore jest zlewane bezposrednio z drzewa. Jego zdatnosc do picia trwa okolo 10 godzin. Pozniej przemienia sie w ocet...

Al final llegamos al pequeno pueblo llamado Sillimalombo, basicamente 5 casas, en la parte de sur de Samosia. Nuestra esperiencia rural fue interesante en difirentes niveles. Estubimos viviendo una vida mas sencilla de lo habitual y trabajando en la granja hechandoles una mano a nuestros anfitriones. Los cuales eran bastante impulsivos, lo que hacia nuestros dias impredecibles y llenos de sorpresas. Concidio que durante nuestra estancia habia un festival y nuestros anfitriones decidieron promocionar un barco que tenian y fuimos a Tuk- Tuk. Estuvimos una semana viviendo en el bote, haciendo un poco de todo: tripulacion, turismo, cocineros.... Tuvimos la oportunidad de ver diferentes actos y conocer gente interesante. Entre ellos un Shaman y experto en cultura tribal que supuestamente era dapaz de controlar el tiempo y demas poderes....Nos dijo que nuestro viaje aparecia despejado pero que podriamos tener problemas de salud en siete meses, veremos. La cultura predominante en la region es batak y es una mezcla de cultura animista y catolicismo. Despues de esa semana volvimos a la granja con mas voluntarios, un chico Italiano y una chica francesa: Alberto y Luise. Esa semana se hizo un poco dura puesto que era dificil dormir con los cerdos dando la murga y la dieta de pescado y arroz no es muy nutriente

Our boat to Silimalombu

Our boat to Silimalombu


View of lake toba

View of lake toba

Our corner in Lake Toba

Our corner in Lake Toba

Sleepy Pigs

Sleepy Pigs

Dry fish, very smelly

Dry fish, very smelly

Only monument in silimalombu

Only monument in silimalombu

On the farm

On the farm

Sorting up leaves

Sorting up leaves

Sunrise in lake toba

Sunrise in lake toba

Living in the boat

Living in the boat

Chilling out in the boay

Chilling out in the boay

Sunset frim the Boat

Sunset frim the Boat

Festival

Festival

Festival

Festival


Batak Shaman

Batak Shaman

Big Batak statue

Big Batak statue

Dancing some batak music

Dancing some batak music

All the people <img class='img' src='http://www.travellerspoint.com/Emoticons/icon_wink.gif' width='15' height='15' alt=';)' title='' />

All the people ;)

Posing in the boat

Posing in the boat

On the boat

On the boat

Batak art

Batak art

Batak art

Batak art

Batak art

Batak art

More views

More views

Ratna

Ratna

Field work

Field work


Sunrise

Sunrise

Thomas

Thomas

Views

Views

Cooking in the kitchen

Cooking in the kitchen

With Alberto and Luise

With Alberto and Luise

We went up the hill to see the sunrise

We went up the hill to see the sunrise

More sunrise

More sunrise

Some videos

http://youtu.be/2KCJLbc5c-c

http://youtu.be/JnVI80dyBJ4

Posted by joxa 04:55 Archived in Indonesia Comments (0)

Ketambe

Spotting animals in Sumatra

sunny 28 °C
View Indonesia on joxa's travel map.

We arrived to Ketambe without a clear idea as to what do in there. The village was just a road with few guesthouses and a amazing view of the rainforest. After resting we decided to go for 2 day trek to spot wildlife. In our first day trekking we were lucky enough to see a black gibbon, orangutans, macaques, Thomase leaf monkeys, hornbills , a red bird and a bearcat. It was quite impressive to see all the animals in their natural environment and the fact that monkeys didnt seem to be scared of us but rather curious. After a day of spotting animals we slept in the jungle with our guide Udin and the camps cook Abdul. In our second day we went to see nearby hotsprings were we took a hot bath in the middle of the Jungle, water was really hot. We also went to see a waterfall and took a bath in there. Finally we packed our stuff and we went for a final wildlife exploration. On our way we saw a white handed Gibbon and more Oraguntans. Finally tired and happy, we arrived to our guesthouse and enjoyed some relax and good regional food.

Llegamos a Ketambe sin una idea clara de lo que hacer alli. El pueblo consistia en una carretera con varios albergues y una vista espectacular de la jungla. Despues de descansar alli, decidimos ir a una excursion a la jungla de 2 dias. Nuestro primer dia tuvimos la suerte de ver un Gibon negro, oraguntanes, macacos, lagurs de thomas, buceros, un pajaro rojo parecido a un loro y una civeta de pelo irsuto. Fue muy curioso ver a los animales en su habitat natural y el hecho de que los monos mas que asustados de nosotros mostraban curiosidad. Despures de pasar el dia buscando animales dormimos en la jungla, acompanados de nuestro guia y el cocinero del campamento. El segundo dia fuimos a a unas fuentes termales en medio de la selva donde nos banamos, el agua estaba realmente caliente. Tambien fuimos a unas cataratas cercanas y aprovechamos para darnos un chapuzon. Finalmente volvimos al campamento y cojimos nuestras cosas para volver a nuestro albergue y una ultima exploracion de los alrededores para ver animales. En nuestro camino de vuelta vimos un gibon de manos blancas y mas orangutanes. Llegamoa cansados pero satisfechos.

Po kilku godzinach wyboistych drog dojechalismy do Ketambe. Miejscowosc w prowincji Aceh to tak naprawde droga i kilka domow oraz bungalowow. No i oczywiscie przepiekny widok na dzungle i wzgorza parku narodowego Leuser, ktory jest pelen zycia. Poczatkowo niezdecydowani, po dniu odpczynku postanowilismy wybrac sie na dwa dni do lasu.deszczowego, tym razem z przewodnikiem wyspecjalizowanym w poszukiwania dzikich zwierzat. Juz pierwszego dnia, nasz przewodnik Udin odnalazl czarnego gibona, kilka dzioborozcow, wiele mamakow oaz malp thomas leaf, czerwonego ptaka ktorego nazwe zapomnielismy, czarnego dzikiego kota no i w koncu orangutany - mame i dziecko! Noc spedzilismy rozmawiajac z Udinem oraz jego kolega i dzunglowym kucharzem Abdulem, a pozniej spiac w tzw. plastiku. Kolejny dzien to wspinaczka do goracych zrodel oraz goraca kapiel w srodku dzungli w nagrode oraz kolejna wspinaczka do wodospadu i nieco zimniejsza kapiel. W drodze powrotnej spotkalismy jeszcze wiecej orangutanow, w/w malp oraz gibona bialorekiego. Obserwacja zwierzat w ich naturalnym srodowisku obudzila nasze dusze eksplorerow, natomiast same zwierzeta zamiast strachu wygladaly na ciekawe, a orangutanskie dziecko rzucalo w nas liscie i czekalo na reakcje.

View from our room

View from our room

Ketambe, rain forest

Ketambe, rain forest

Ketambe, rainforest

Ketambe, rainforest

Ready to roll

Ready to roll

Black Gibbon

Black Gibbon

BlackGibbon

BlackGibbon

Big Mushroom

Big Mushroom

Hornbill

Hornbill

Colourful bird

Colourful bird

Oranguntans <img class='img' src='http://www.travellerspoint.com/Emoticons/icon_smile.gif' width='15' height='15' alt=':)' title='' />

Oranguntans :)

Baby oranguntan

Baby oranguntan

Thomasleaf monkey

Thomasleaf monkey

Our Jungle Camp

Our Jungle Camp

Cook in our camp, abdul

Cook in our camp, abdul

Our guide, udin

Our guide, udin

Jungle

Jungle

Hot springs

Hot springs

Hot springs

Hot springs

Waterfall

Waterfall

Taking a bath

Taking a bath

Waterfalls

Waterfalls

Our tent

Our tent

White hand Gibbon

White hand Gibbon

Macaques

Macaques

Oraguntan Videos

http://youtu.be/gRC66Fuk9d8

Posted by joxa 05:44 Archived in Indonesia Comments (0)

Berastagi

Active volcanoes, smiley people and hot tea

semi-overcast 23 °C
View Indonesia on joxa's travel map.

We left our village experience with excitement of our next destination - Berastagi, where we had a plan to trek up our first volcanoes. Soon after leaving lake Toba we learnt that one of the two volcanoes, Gunung Sinabung had exploded 5 days before. With mixed feelings we decided to stick to our plan. On our arrival the city stroke us by its whitish colour, an effect of ash covering everything. Equipped in protective masks we explored the city and went up a small hill from where we could see still smoking volcano. As days went by the ash and smoke reduced but it was not safe to climb it. We settled for the smaller neighbour volcano, also active - Gunung Sibayak. This was interesting with sulphur gazers on its top and again - people met on our way. We were joined by a group of highschool pupils who all wanted to talk with us and take many pictures! Our way back we shared with 2 travellers. We finished our day in the public hot springs where again we became a local attraction! We met people from other parts of Sumatra. Indonesia holds over 200 cultures and consequently languages so each region differs from another. So far a common feature is a warm welcome and willingness to talk! In Berastagi one of our walks ended as an on-street English lesson for local students who wanted to practice their English! Bars with thick smoke, sweet tea, fried rice and people playing chess were a common feature to be remembered...

Po opuszczeniu wioski i jeziora bylismy bardzo podekscytowani naszym nowym celem - Berastagi wraz z dwoma aktywnymi wulkanami, na ktore chcielismy sie wspiac... po odrodze dowiedzielismy sie, ze jeden z nich, Sinabung, wybuchl kilka dni wczesniej. Nie zrazeni, choc mniej podekscytowani, postanowilismy kontynuowac. Wcisnieci w minibusa jak sardynki (trzeciego tego dnia), wjechalismy do miasta pokrytego bialym pipiolem.. uzbrojeni w maski i mape poszlismy na spacer na wzgorze, z ktorego rozposcieral sie widok na nadal dymiacy wulkan. Z biegiem czasu popiol i dym prawie ustalt, ale o wspinaczce na Sinabung nie bylo mowy. Sasiadujacy wulkan Sibayak musial nam wystarczyc. Wyprawa byla ciekawa, szczegolnie siarkowe gejzery na szczycie oraz napotkani ludzie. Grupa uczniow ze szkoly sredniej praktycznie odprowadzila nas na gore, po drodze robiac sobie z nami dziesiatki zdjec. Wspinaczke w dol dzielilismy z dwoma turystami. Na zakonczenie - publiczne gorace zrodla gdzie ponownie stalismy sie lokalna atrakcja. Poznalusmy ludzi z roznych czesci Sumatry. W Indonezji istnieje ponad 200 kultur, a co za tym idzie jezykow. Dotychczas wspolna cecha to niebywala goscinnosc i chec rozmowy! Jeden z naszych spacerow zakonczyl sie uliczna lekcja angielskiego, gdy grupa uczniow chciala z nami praktykowac ich zdolnosci! Bylismy czestymi bywalcami lokalnych barow - pelnych dymu, slodkiej herbaty, smazonego ryzu i mezczyzn grajacych w szachy za pieniadze!

Dejamos atras nuestra experiencia en el poblado con ganas de ir a nuestra siguiente destinacion Berastagi. Decidimos ir alli puesto que se podia subir a un par de volcanes. Despues de salir del lago toba nos informaron que uno de los volcanes Gunung Sinabug habia explotado hace 5 dias. Aun asi decidimos seguir adelante con nuestro plan. La ciudad esta cubierta de ceniza y tuvimos que ponernos mascaras el primer dia que llegamos. Subimos una pequena colina y tuvimos la oportunidad de ver el volcan todavia eruptando humo. Los dias posteriores el humo se redujo pero no era muy seguro subir a la cima del volcan. Decidimos ir a un volcan mas cercano y pequeno. En la subida nos encontramos con un grupo de estudiantes del lugar, un suizo y Koldo de Donosti. Los chavales muy majos y no paraban de sacarse fotos con nosotros. Bajamos el volcan cn el suizo y koldo y fuimos a unas fuentes termales. Alli otra vez, todo el mundo queria hablar con nosotros. Tuvimos la oprtunidad de charlar con gente de diferentes partes de Sumatra, hay mas de 200 culturas, y la norma pareces ser el ser hospitalarios y conversadores. En nuestro ultimo dia fuimos emboscados por una clase que queria practicar ingles y hay estuvimos hablando con los chavales y sacandonos fotos. Otra cosa tipica de alli eran los bares llenos de humo, arroz frito y gente jugando al ajedrez.

Berastagi

Berastagi

After volcano eruption

After volcano eruption

New street fashion

New street fashion

Mount Sibayak

Mount Sibayak

Volcano after eruption

Volcano after eruption

Market in Berastagi

Market in Berastagi

Berastagi

Berastagi

Cabbage Monument <img class='img' src='http://www.travellerspoint.com/Emoticons/icon_smile.gif' width='15' height='15' alt=':)' title='' />

Cabbage Monument :)

Mount Sibayak

Mount Sibayak

Mount Sibayak

Mount Sibayak

Making friends while climbing

Making friends while climbing

Going Down mount Sibayak

Going Down mount Sibayak

Hot springs with lot of friendly people

Hot springs with lot of friendly people

Local bar/restaurant

Local bar/restaurant


Street class

Street class

Sunset over volcano

Sunset over volcano

Posted by joxa 05:53 Archived in Indonesia Comments (0)

Pulau Weh

Chilling out in paradise

semi-overcast 28 °C
View Indonesia on joxa's travel map.

If transport in North Sumatra was bad, Aceh proved to be even more challenging as roads were still under construction after tsunami in 2005 and mountainous terrain, although beautiful, made things even slower than before. It took us 30 hours to get from Ketambe to Pulau Weh. We took 3 minibuses, most of them very crowdy, noisy and smoky again and then slow boat followed by motorbike taxi. We had a stopover in Tekangon, a lake town where we were invited for a coffee by a man who shared with us his tsunami experience and hoped to make some import/export business or at least receive help around getting working UK visa. For financial reasons many people in Indonesia dream of going to Europe. Standard salary in Sumatra as we were told is 1.5 mln rupiah per month, at present equivalent of 180 USD ..

Banda Aceh, the city in the far north of Sumatra, similarly to provincial roads is also under construction. Joanna found it out on her own skin as she fell into a sewer while trying to find our way at 3am... gladly nothing serious happened as backpacks amortized the fall. This gave us a great excuse to stop and rest on Pulau Weh, the true paradise place, still unspoiled by massive tourism. We were very happy as we got a deal on unfinished bungalow overlooking amazing bay views and were able to see colourful fishes right from our terrace! We spent time relaxing on a hammock, reading and swimming. We found ourselves a beach restaurant which served fusion European/Indonesian food with the true cheese and mayonnaise, a rare treat in Asia to eat good Western food.. we did some snorkelling swims and were able to encounter lion fish, massive langustas, a turtle, sea horses and many many corals and colourful fishes of all sizes. Mainly we were just lazy, enjoying the place, the nature and truly relaxing atmosphere. It was really difficult to leave the island behind. We decided though to see other parts of Indonesia before heading to Cambodia for our appointment with Edinburgh friends:-)

Transport w prowincji Aceh okazal sie byc jeszcze wolniejszy i bardziej skomplikowany niz poprzednio. 30 godzin zajela nam podroz z Ketambe na wyspe Weh i skladala sie z trzech przepelnionych minimusow, promu oraz motocyklowej taksowki. Dwa dluzsze przystanki, jeden w Takengon a drugi w Banda Aceh wiazaly sie z rozmowami z lokalnymi ludzmi, ktorzy dzielili sie z nami ich przezyciami z czasu tsunami oraz konfliktu, ktory do niedawna mial miejsce w Aceh. Pan w Takengon zaprosil nas na kawe z nadzieja, ze ubije z nami interes eksportowy albo przynajmniej uzyska pomoc w uzyskaniu brytyjskie wizy. Wielu napotkanych ludzi bardzo by chcialo wyjechac do Europy w celach zarobkowych. Standardowa placa to 1.5 rupii, czyli okolo 180 usd miesiecznie.

Banda Aceh, podobnie jak cala.infrastruktura w rejonie jest w stanie permanentnej budowy. Asia przekonala sie o tym na wlasnej skorze, wpadajac do kanalu (wielkiej dziury w chodniku). Na szczescie nic powaznego sie nie stalo, gdyz plecaki zamortyzowaly upadek. Ten ostatni byl kolejnym powodem do pozostania na wyspie Weh nieco dluzej. Weh to w naszym odczuciu prawdziwy raj na ziemi, tropikalna wyspa z pieknymi widokami, przejrzysta woda, kolorowymi rybami, koralami. Natura, zwierzeta i zrelaksowani ludzie, wszyscy zyja we wzlednej harmonii. Nasz czas bedziemy pamietac jako pelen relaks. Dni uplywaly nam na czytaniu, rozmyslaniu, plywaniu. Znalezlismy mala restauracje na plazy, ktora serwowala europejsko-indonezyjskie jedzenie. Prawdziwy zolty ser,  majonez, domowy chleb bardzo nas uszczesliwily... bardzo trudno opuszczalo sie to miejsce. Jednak zdecydowalismy sie ruszyc w dalsza droge i zobaczyc inne zakatki Indonezji przed naszym spotkaniem z edynburskimi przyjaciolmi w Kambodzy.

Si el transporte en el norte de Sumatra era malo, en Aceh era todavia peor. Las carreteras estaban destrozadas y el terreno montanoso aunque bonito no ayudaba. Nos llevo 30 horas de viaje entre Ketambe y Pulau Weh. Requirio 3 furgonetas, un ferry y mototaxi. En nuestro camino paramos en pueblo llamado Takengon. Alli un hombre nos invito a un cafe y nos conto su experiencia del Tsunami y nos pedia informacion acerca de como hacer negocio en Europa o conseguir visados. Parece que por motivos financienros mucha gente en Indonesia quiere ir a Europa. El sueldo medio son 1.500.000 de rupias el quivalente +/- 100 euros.

En Banda Aceh, la ciudad mas al norte de Sumatra, algunas calles estan todavia en construccion. Joanna descubrio esto cuando se cayo con mochila y todo en una alcantarilla a las 3 de la mana mientras buscabamos el camino al ferry. Afortunadamente las mochilas amortiguaron la caida. Esto nos dio la excusa de disfrutar y descansar en Pulau Weh. Un sitio no demasiado turistico donde conseguimos encontrar un Bungalow, semiacabado y barato, con vistas a la bahia y peces de colores nadando debajo de nuestra terraza. Pasamos los dias descansando en la terraza, comiendo en restaraunte en primera linea de playa y en la playa. Tambien estuvimos buzeando y vimos : una variedad de peces de color, langostas, caballitos de mar, tortugas y un pez leon. Fue dificil dejar Pulau Weh pero decidimos ver otras partes de Indonesia antes de nuestra cita en Cambodia cn nuestros amigos de Edinburgo.

On our way to Pulau Weh

On our way to Pulau Weh

Our Bungalow in Pulau Weh

Our Bungalow in Pulau Weh

Pulau Weh

Pulau Weh

Pulau Weh

Pulau Weh

Breakfast on the Beach

Breakfast on the Beach

Lot of colourful fishes under our balcony

Lot of colourful fishes under our balcony

Rubia, small island in front of Pulau Weh

Rubia, small island in front of Pulau Weh

Reading on the beach

Reading on the beach

Low tide

Low tide

Walking around the island

Walking around the island

Staff from our favourite restaurant

Staff from our favourite restaurant

Hiding in the Hammock

Hiding in the Hammock

Pulau Weh

Pulau Weh

Walking around Pulau Weh

Walking around Pulau Weh

Sunset from our balcony

Sunset from our balcony

Posted by joxa 07:26 Archived in Indonesia Comments (1)

(Entries 21 - 25 of 64) « Page 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 10 .. »